sobota, 19 grudnia 2015

Smutno mi...

Trochę smutku dopadło mnie ostatnio. Od jakiegoś czasu czułam się osłabiona, myślałam, że to przez gorszą jakość snu. Otóż nie, przez anemię i zapalenie tarczycy. Pewnie przez to mam też tak mało przyjemne myśli w ostatnim czasie. Dołuje mnie mój wygląd, pracuje nad nim, ale jeszcze sporo wody w rzece upłynie, nim będzie widać efekty. Wyglądam okropnie po ciąży, mam rozstępy o szerokości palca, dodatkowe kilogramy w udach i boczkach, moje piersi przez karmienie mogłyby być wzięte za cycki staruszki... Gdy słyszę od męża, że ładnie wyglądam mam ochotę się rozpłakać, po co mi to robi? Jak to ładnie? Mogłabym straszyć jako żywa antyreklama zachodzenia w ciąże. W jakim celu mnie okłamuje, myśli, że nie widzę się w lustrze? Ehhh

Dołuje mnie ... miłość męża. Chciałabym, aby mocniej ode mnie kochał tylko nasze Maleństwo. Jednak tak nie jest, zawsze będę daleko za Jego mamusią, mimo, że staram się dawać mu zawsze tyle szczęścia, ile tylko zdołam. Zawsze będę mniej się znać, mimo, że akurat JA zgłębiłam temat, zawsze  będę mniej wiarygodna niż ona, bo nie wychowałam trójki dzieci (gdzie jakość tego wychowania według mnie pozostawia potwornie wiele do życzenia), moje słowa trzeba będzie sprawdzać (w internecie, książce) a jej łykane będą bez mrugnięcia okiem. Wszystko, co mu przekazuje, ma niską wartość w porównaniu z tym, co przekazała mu ona. Mnie można ranić słowami, jej nie wypada, mimo, że ode mnie akurat  nigdy krzywdy nie zaznał. Mnie można traktować gorzej, jestem tylko żoną, kimś, kto się przypałętał ze swoją miłością i dał mu jej najpiękniejszy owoc. Im więcej wiem o teściowej tym mniej mam do niej sympatii, jest moim antywzorem, stąd wypadanie w jej świetle marnie bardzo mnie smuci. Poza tym słowa, że ona po trzech ciążach nie ma ani jego rozstępu, przyprawia mnie o białą gorączkę.
Od wczoraj mąż próbuje się dowiedzieć, jaki jest powód mojego podłamania. Co mam mu powiedzieć? Prawdy nie powiem. 
Chcę być jak najlepszą mamą (staram się!) ale i dobrą żoną. Marzą mi się nieosiągalne rzeczy.. romantyzm, ciepło i zrozumienie.


12 komentarzy:

  1. Kochanie może i nie mam wieku jak inne mamy .. ale czytając to jak traktuje Cię teściowa to mam ochotę skopać jej tyłek ;) spokojnie ,mam malutko lat, a dzięki ciąży rozstępy na piersiach .. jak na razie tylko na nich ale mogą dojść kolejne na brzuchu ;) nie mam nikogo typu chłopak mąż ...też robię się kuleczką i ojciec mojego dziecka mi ciśnie ,że jestem gruba .. a Ty nie przejmuj się rozstępami jeżeli mężowi one się podobają , kg to nie problem tylko trzeba znaleźć motywację .. To bardzo ciężkie, ale do zrealizowania ;) nie każdy jest super modelką i również nie każdy jest tak cudowną mamą jak Ty ! Dajesz bardzo dużo ciepłej energii i uwielbiam twoje posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja droga, te rozstępy zdobyłaś jako tygrysiaca. Powinnaś być z nich dumna, dzięki temu masz swoją kruszynkę, swoje szczęście. Kilogramy w końcu zlecą, wszystko się unormuję. Co do teściowej - to normalnie lać ją trzeba. Nie przejmuj się, choć wiem, że łatwo tak mówić, ale... Bądź silna. Dla swojego dziecka już jesteś najlepszą mamą, a mąż na pewno cię docenia, jak nie teraz, to na pewno doceni już niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwieczny problem - synowa i teściowa! Moja też potrafi zatruć życie... a że mieszkamy razem, żyję z tą trucizną na codzień :-/ Powoli uczę się, żeby jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać to co mówi, ale czasami się nie da... Takie gada głupoty! Np ostatnio się dowiedziałam, że Miki dostanie przepukliny, bo... płacze! I że jest dzieckiem specjalnej troski - tego jej nie zapomne nigdy!!!
    Tak więc ciesz się, że nie masz swojej teściowej na codzień...
    Ja sobie powtarzam co chwilę - co mnie nie zabije, to mnie wzmocni!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana głowa do góry! Nie smutaj się! Bądź silna dla swojej Kruszynki! A teściową to nic tylko lać! Całe szczęście moja się nie wtrąca, bo jej na to nie pozwalamy ;-) zobaczysz ciepło i zrozumienie, namiętność i romantyzm wrócą do Waszego związku! Nie lam się :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że dużo komentarzy odnośnie teściowej, gdy chyba faktycznie nie w niej leży problem tutaj. Tylko w drugiej połówce? Doskonale rozumiem, że łącząc się w związek liczymy, że od tej chwili będziemy dla siebie najważniejsi i jako jedność działamy wspólnie, ufając sobie nawzajem. To musi strasznie boleć, gdy mąż ignoruje nasze zdanie szukając autorytetu gdzie indziej. Szczególnie tam gdzie my go nie widzimy.
    Trzymaj się mocno. Kiedyś mąż zrozumie, że już nie mama a Ty jesteś najważniejszą w jego życiu kobietą. Mocno Ci tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tesciowe to temat rzeka...ja mam podobnie, M uwielbia mamusie. Byl etap ze najpierw pytal ja o zdanie potem mnie. Nie wytrzymalam. Przeprowadzilam powazna rozmowe. Wyjasnilam ze albo odetnie pepowine albo miedzy nami nie bedzie za wesolo. Pomoglo, na prawde. Stara sie i jest duzo lepiej...

    Moze sprobuj porozmawiac? Wyjasnij mu co czujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram w 100%, małżeństwo to 2 osoby a nie więcej. Ja mam to szczęście, że mąż nie jest zapatrzony w matkę i jakoś specjalnie na teściową nie mogę narzekać. Oczywiście tak całkiem słodko nie jest, ale dopóki nie komentuje naszych wyborów będziemy w dobrych stosunkach.

      Musisz wytłumaczyć mężowi jak sprawa wygląda i trzymać się własnego zdania. Niestety jeśli ustąpisz czeka Cię życie pod dyktando teściowej.

      Usuń
  8. Od samego początku mojej ciąży wieczorami, kiedy smaruję brzuch podnoszę bluzkę i pokazuje moje pojawiające się rozstępy, nie wstydzę się nich, ponieważ to On przyczynił się do tego, że nie tylko czeka Nas ogromne szczęście, ale również to tych negatywnych spraw jak moje samopoczucia, zmiany psychiczne i fizyczne, mówię mu o tym otwarcie, by wiedział, że to ja muszę się zmagać z ciężarem. Mój mąż powtarza mi, że wyglądam cudownie (8 m-c ciąży) i wierzę mu, wcale nie musiałby mnie okłamywać. Więc kochana, jeżeli Twój mąż mówi Ci komplementy przyjmij je z uśmiechem, lecz postaraj się również opowiedzieć mu o tym, że bardzo źle znosisz efekt po ciąży.
    Temat teściowej to jak sama zauważyłam powyżej w Naszym życiu, są takie kobiety, które pod sufitem chciały by mieć równo lecz niestety.... im samym brakuje najprawdopodobniej uznania, szacunku i miłości u własnych mężów. Ja wzięłam poprawkę na swoją teściową, która jest obojętna, gada głupoty typu, że spełniony mężczyzna to jest dopiero jak ,,zasadzi drzewo, wybuduje dom i spłodzi syna" i owszem mój mąż spełnił te dziwne zasady w oczach swojej matki, lecz ja jej powiedziałam, że ,,prawdziwym mężczyzną to już się urodził i wcale nie potrzeba drzewa by być spełnionym mężczyzną". To kobieta o niskim ilorazie inteligencji, bardzo przykra sprawa bo to przecież matka mojego męża, którego kocham nad życie... Również miałam problem, ze względu na to, że mieszkamy obok moich teściów, mój mąż bardzo często u nich przebywa np. w garażu po jakieś części itp., na początku kiedy wreszcie zamieszkaliśmy razem nie znał zupełnie granic między RODZICE - MAŁŻEŃSTWO, przeszliśmy ogrom kłótni i wiele poważnych rozmów. Usiadłam i mu powiedziałam, że jeżeli nie odetnie pępowiny nasze małżeństwo będzie zrujnowane, ponieważ kto jak kto, ale to żona najlepiej zna swojego męża, już nie matka, ojciec, ciocia czy nie daj Bóg sąsiad. To my przebywamy z mężczyzną 24h znamy ich wady, zalety i sypiamy....a to jednak łączy i poznaje człowieka BAAAAAARDZO.
    Jedyną radą z własnej autopsji mogę Ci poradzić, abyś usiadła i zaczęła rozmowę, postawiła ultimatum, jeżeli macie tragiczną sytuację.
    Jeżeli Twój mąż zdecydował się, aby żyć z kobietą do końca życia, by założyć rodzinę, musi również stanąć na wysokości zadania i zrozumieć, że rodzice są na 2 miejscu, a na pierwszym TY I DZIECKO.
    Ślubu nie brałaś z teściową, lecz pamiętaj, że jest to babcia Twojego dziecka, a to też ważna rola w życiu Twojego maleństwa, by od samego początku szanowało i kochało swoich dziadków, bez względu na to, że nie cierpisz teściowej.
    Ja rozmawiałam, wytłumaczyłam mężowi na czym polega życia, jestem całkowicie inną kobietą niż Jego matka, którą poznałam doskonale, On również otworzył oczy i zaczął wiele rozumieć. Jeżeli chodzi o wychowanie, to póki co jestem w ciąży, lecz akurat ta kobieta nie będzie miała prawa odzywać się do wychowywania mojego syna, ponieważ ona ma trzech i widać dużo błędów jakie popełniła.
    Podchodzimy do kwestii teściowej bardzo nerwowo, bo jakby nie było to nie nasza matka, to matka naszego męża, która w 99,9% różni się charakterem, wartościami itp. od nas. Nie jesteś sama, życzę Ci dużo cierpliwości.
    ROZMAWIAJ Z MĘŻEM - to jedyny ratunek. Jeżeli to nic nie da, szukajcie pomocy u terapeuty, bo małżeństwo to odpowiedzialna forma życia. Pamiętaj również, że szczęśliwa matka - szczęśliwe dziecko. A i wasze emocje i to w jaki sposób zachowujecie się do siebie widzisz wasze dziecko i odczuwa.
    Pozdrawiam ciepło.
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. POWINNAŚ MU POWIEDZIEĆ. Uwierz, u nas z powodu rodziców stale były kłótnie, dopóki jedno drugiemu nie wygarnęło wszystkiego. Kto jest kim i jaką ma rolę! Pępowinę trzeba odciąć, a bez rozmowy do niczego nie dojdziesz

    OdpowiedzUsuń
  10. Głowa do góry, życzę aby wszystko się ułożyło jak najlepiej, tez mam rozstępy i dodatkowe kilogramy ale dzięki nim mam cudownego synka i na pewno jesteś wspaniała mama ☺ ps. Podoba mi się Twój blog i jeśli pozwolisz pozwolę sobie wpadać tutaj częściej ☺ pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. No to Ci się nie poszczęściło z teściową. Ty jesteś mamą i
    Ty wiesz najlepiej co jest dobre dla twojego dziecka. Tego się trzymam od kiedy sama zostałam mamą. To, że twoja teściowa wychowała trójkę dzieci nie oznacza, że wie więcej niż ty. Sama często się przekonuję, że starsze osoby mają większe braki w tym jak wychowywać dziecko niż my. Teraz wiedza na temat dzieci jest większa i wiele rzeczy się zmieniło. Co do rozstępów ja też je mam a moja mama po dwóch ciążach ni ma prawie wcale, więc nie ma tu reguł. U mnie parę dodatkowych kilo oznacza nowe rozstępy. A nadwagę mam ogromną i podziwiam Cię za to, że Ty masz w sobie tyle siły, żeby coś z tym robić bo ja się zbieram i zbieram i jakoś zabrać się za siebie nie mogę... Ale trzeba wierzyć, że będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Kornelcia

Suwaczek z babyboom.pl